Początki zawsze bywają trudne.
Na pewno fani serii The Sims znają tzw. Losowe Wyzwanie Wielopokoleniowe, które polega na tym, aby grać długo jedną rodziną i dobić nią do dziesiątego pokolenia. Są z góry narzucone zasady mające za zadanie utrudnić nam oraz naszym milusińskim żywot poczciwego sima; czyli nie używać kodu, trzymać się sztywno ograniczeń wylosowanych przez program, ect...
A zresztą, zainspirowałam się kilkoma blogami o podobnej tematyce. Stąd pomysł, aby relacjonować poczynania mojej simki.
Przy okazji... jedyne modyfikacje, które wgrałam do trójeczki (Sims 3 dla mnie są idealną grą do tego wyzwania) to te z serii NRAAS (MasterController, Traveler, StoryProgression...) oraz na płatne taksówki. Także rozgrywka ogranicza się do paru dodatków (Zwierzaki, Pokolenia, Nocne życie, Nie z tego Świata, Wymarzone Podróże) oraz zakupionych paru zestawów ze Store za darmowe punkciki, tak więc... Enjoy?
Zasady dla pierwszej generacji wyglądają następująco:
Czyli moja simka musi, jako samotna matka, wychować dwójkę dzieci i podjąć pracę polityka. Głównym celem tego pokolenia jest zrobienie czegoś zajebistego, a na dodatek nie wolno korzystać z usług takich jak: dostawca pizzy, opiekunka dla dziecka ect. Challenge Accepted.
 |
Poznajcie naszą założycielkę — Nathaire de Noctes. Dobroduszna, aczkolwiek przewrażliwiona gotka, która nie boi się niczego. Zdarza się jej niespokojnie spać. Uwielbia smażony ser, kolor fioletowy i muzykę mroczną.
|
Według ustalonego przeze mnie backstory, to Nathaire de Noctes wywodziła się z rodu słynącej z "Mafii śmierci", jednakże nasza młoda protagonistka była czarną owcą (ze względu na bycie dobrym i miłym dla każdego), dlatego... wykopali ją, aby sobie radziła.
 |
A ponieważ Nathaire zamieszkała w Sunset Valley, to zdecydowała się na wykupienie tej spokojnej i urokliwej parceli, obok majestatycznego wodospadu. |
Ogólnie to mam taką zasadę, iż kiedy wprowadzam simkę na parcelę, to redukuję jej fundusze do 1.800 simoleonów. Jest to, moim zdaniem, idealna suma na start.
 |
Tak prezentuje się domek po kupnie najważniejszych rzeczy. Jest lodówka, jest kibelek; nikt nie powiedział, że będzie łatwo, nie? |
 |
Po wprowadzeniu się do nowego domku, Natairka pojechała najpierw do centrum miasteczka, dokładnie do ratusza — w końcu trzeba znaleźć pracę, aby utrzymać siebie czy przyszłe pokolenie. |
 |
Najpierw zapoznała się z rodzeństwem Kawalerów — Michałem oraz Bellą. |
 |
Później poznała rodziców; panią Jokastę i pana Wacława Kawalerów. Btw, najwyraźniej facet uznał Natkę za osobę atrakcyjną, bo dostałam stosowny komunikat o tym, tylko że ten... no... pan jest żonaty, a przy nich stoi małżonka. |
 |
No nic... należy zadbać teraz o odpowiednie umiejętności logiczne oraz charyzmatyczne, potrzebne do przyszłej kariery, dlatego też wybrała się do najbliższego parku i dosiadła się do randoma. |
 |
Potem przyszła kolejna pani random, która uznała, że będzie pouczać, jak grać w szachy. |
Z czasem nadszedł wieczór, pora kolacji, więc warto... jest się przysiąść na krzywy ryj do kogoś i podżerać kanapki. :v Para najwyraźniej była tak zajęta rozmową o obecnej sytuacji służby zdrowia, że nawet nie przejęła się intruzem.
Nathaire posiada cechę "Dobra", więc potem podziękowała i pogratulowała dobrej kuchni. Trzeba być miłym dla innych.
 |
Tak właściwie to minął pierwszy dzień z życia Nathaire. |
Co ciekawe, zauważyłam, iże simka w chwili rozpoczęcia rozgrywki miała 20 dni do zmiany wieku (tak, gra zabrała simce dziesięć dni), co odrobinę utrudniło grę. W gwoli wyjaśnienia, to ustaliłam (na trybie normalnym) 30 dni dla młodego dorosłego, 30 dni dla dorosłego i 20 dni dla seniora.
 |
W każdym razie po przespanej nocy w parku, niczym rasowy żul, wypadałoby zadbać o higienę przed pójściem do pracy. |
 |
...
Ja wiem, że bieda i te sprawy, ale mogliby zafundować kobitce chociaż klapki. .___. |
Zresztą, wyobraźcie sobie, że z parku do ratusza miała dosłownie kawałek drogi. Co zrobiła simka? Podjechała taksówką do pracy, przez co musiała wydać z 20 simodolców. Co jak co, ale w tym momencie uznałam, że lepiej zarobić na rower i nie wydawać durnie kasy.
 |
Po dniu spędzonym na sprzątaniu w ratuszu (hej, od czegoś trzeba zacząć karierę), Nathaire wybrała się do pobliskiej pływalni, aby się umyć... |
 |
... a potem popływać samotnie w basenie. |
 |
Tymczasem w parku... OMG, DARMOWY, SAMOTNY BURGER! |
 |
Jednakże tym razem nasza protagonistka uznałała, że upiecze własne hot-dogi, a przy okazji nauczy się gotować. |
 |
... No tak trochę Ci nie wyszło.
Nath: Ale przynajmniej własne! >:C
|
I zjadła z dumą.
Po tym wszystkim Nathaire uznała, że jednak lepiej wrócić na swoją skromną posesję, co kosztowało ją kolejne 20 dolców. *wzdech* Nathaire, zacznij oszczędzać...
 |
W ramach złowienia czegoś na przyszłe obiady, postanowiła połowić w pobliskim jeziorku i...
mogłabyś założyć buty. |
Niestety, jeszcze długa droga przed nią, aby zarobić na komodę. Bardzo długa...
Po krótkim czasie zarobiła nieco, aby kupić wymarzony rower...
 |
Czerwony? Nah... |
 |
Zdecydowanie różowy bardziej pasuje do damy. <3 |
 |
W każdym razie, z braku innych rozrywek, Nathaire przeglądała sobie gazetę w poszukiwaniu informacji o życiu w miasteczku, czy durnych historyjek z rodem Mody na Sukces. |
 |
Tak swoją drogą... zakochałam się w tych kapciuszkach. <3 |
Jednak nie wystarczyło długo czekać na katastrofę w postaci...
 |
*DUN DUN DUN* ...zepsutego i usyfionego kranu. |
 |
Jednakże mimo tego, trzeba było zadbać o podstawową higienę. Szybko naprawiła (no dobra, nie szybko, trochę musiałam dziewoi poprawić morale), a przy tym wbiła poziom w majsterkowaniu. |
 |
Nath: Pamiętajcie o umytych dłoniach przed robieniem pysznego obiadku. A tak ogólnie, to przydałaby się kuchenka.
Tak, długo marzyła o kupnie kuchenki. |
 |
Tymczasem zapomniałam kompletnie o tym, że nadeszła pełnia, tak więc nie trzeba było czekać na zombie.
?: Czy pani chce porozmawiać o Simbogu? |
 |
Dlatego zwiała z domowej parceli, aby całą noc spędzić... rozmawiając przez telefon.
Nath: Nie uwierzysz! Do domu włamał mi się zombie i zaczął bredzić o jakiejś teorii spiskowej, jakoby jesteśmy w grze! >:C |
Wiecie, jak na kogoś z cechą "niespokojny sen", to Nathaire sypia twardym snem i ma wyrąbane na wszystko. Też tak chcę...
 |
... serio? Prysznic też zepsułaś? .__. |
 |
Zmęczona, wróciła do domu...
Kuń: Z drogi, śledzie! |
 |
A jednak nie rozjechał.
Nath: Nie obchodzi mnie to, chcę iść spać i zapomnieć o wszystkim. |
Kolejny dzień minął spokojnie, bez żadnych katastrof, ogólnie nic ciekawego... Nathaire wybrała się ponownie na basen.
 |
Zaś w międzyczasie... pewna babcia dawała czadu. |
 |
Nath: Cześć koniku, chcesz może...
Kuń: Zecora prośba, nie gadam z plebsem. Nawet cię nie stać na głupie buty. |
 |
Ale spójrzcie! W końcu zaoszczędziła na własny prysznic, który dumnie stanął w... w "domku". I na co komu buty robocze, jak można w końcu porządnie się wykąpać! |
 |
Jesteś zwycięzcą... powtarzaj sobie, że jesteś zwycięzcą. |
 |
Nath: A na co komu te coachingowe brednie! Wolę pograć sobie w szachy i cieszyć się naturą.
Ja: No w sumie... |
Po kolejnych dwóch dniach zarabiania, Nathaire w końcu mogła pozwolić sobie na minimalne luksusy.
 |
ŁÓŻKO! |
 |
Co prawda prysznic i zlew przeniosłam na zewnątrz, a śpiwór sprzedałam, ale za to Natairka ma poczucie, iż się rozwija. |
 |
Nawet intelektualnie. C: |
I na tym zakończyłam pierwszą sesję... Przyznaję, nie była jakoś interesująca do relacjonowania, nie mniej jednak początki zawsze bywają takie...
O, losie życia! Jak potoczą się dalsze losy naszej Nathaire...? Czy uda jej się znaleźć partnera, aby wypełnić swoje przeznaczenie? W końcu zegar biologiczny tyka...
Czy będzie rozwijać gospodarstwo?
I najważniejsze...
Czy w końcu dostanie upragnione buty do pracy?
Haha, te biegajace konie xD
OdpowiedzUsuńMusi sobie szybko znalezc kandydata na meza, skoro ucielo jej 10 dni :o
Jestem ciekawa, co dalej bedzie!
Spokojnie, jeszcze konie zaliczą wielki powrót. :D
Usuń