piątek, 8 września 2017

Generacja 1.2

Tymczasem spokojnej nocy...

Nathaire odkrywa w sobie nowe moce... wait, whaaaa? O_o
Domek powoli się rozrasta i co najważniejsze — powstały fundamenty... Niestety, nie stać było na postawienie ścian.
Jednakże Nathaire była zadowolona z tego stanu. Naprawdę.

Niestety, zegar biologiczny tykał, a Nathaire zaczęła myśleć na poważnie w sprawie rozrostu rodziny. Dlatego uznała, że w wolnych chwilach poszuka partnera... Najpierw wybrała się na plażę...

Z leżaka obserwowała sytuację... 
Nie znalazła nikogo, ale za to uznała, że popływa w morzu.

Po tym wszystkim odwiedziła galerię sztuki, po pierwsze aby znaleźć wybranka, po drugie... aby się odchamić. I nikomu nie przeszkadzało, iż Nathaire przechadzała się w stroju kąpielowym po muzeum.
Po krótkim czasie przed galerią poznała Ethana...
Który niestety był już zajęty. Trochę szkoda, bo nawet był fajną postacią...

Ethan: Plażo, jestem majestatyczny!

Nath: A tam, lepiej zjedź snickersa i przestań gwiazdorzyć.

Niestety, ten dzień skończył się porażką. Wróciła do domu sama.
Jakby było mało, to w pewnym momencie zapchał jej się kibel i zepsuł się kran. Brawo ty... Wymęczona z trudem naprawiła, posprzątała bałagan i umyła się... To się nazywa dopiero pechowy dzień.

Tak przy okazji, ta laska przebiegała obok parceli trzy razy. O_o" Potem zaginęła w akcji... dopiero po późniejszym czasie ogarnęłam, że to była jakaś turystka, jedna z wielu, która pałęta się w tej okolicy.

Następnego dnia Nathaire wybrała się do centrum miasteczka, do parku, aby znaleźć dawcę do powiększenia rodziny.
Pamiętacie, jak Natairka dosiadła się do pewnej parki, aby się najeść? Tak, to jeden z nich... ponownie spotkała pana Thorntona Wolffa, który sam najwyraźniej polubił naszą protagonistkę.
Szkoda tylko, że po krótkiej rozmowie, Thornton... uciekł.
Albo zniechęciła go rozmowa o smażonym serze?

Nath: Uważam, że smażony ser jest wręcz zajebisty.

Tho: Mości waćpanna się myli, bardziej wykwintnym daniem jest homar z wody.

Nath: Doceniam pana gust, ale znam doskonały przepis na przepyszny smażony ser, który na pewno zasmakuje i panu, i pańskiej małżonce.
Tho: Dziękuję niezmiernie waćpannie, ale muszę z olbrzymią przykrością odmówić.
Random: Nie zwracajcie na mnie uwagi, ja tylko smażę kiełbaski z grilla.


Nath: ... To może jednak porozmawiamy o smażonym serze?
Poważnie, cały czas rozmawiali o gustach kulinarnych. Nie dziwie się, że jej uciekł.

Nath: To może... opowiem panu, jak bardzo uwielbiam smażony ser?
Random: Kobieto, plz, staph...
I uciekł...
Zbliżał się zmierzch, a Nathaire podbiła do trzeciego pana, Caspera Santos... Tym razem rozmowa była naprawdę normalna. I wiecie co?
Uciekł. Yep...
CO Z WAMI JEST NIE TAK?! ;___;

Jakby było mało... zapchała publiczny kibel. 
Po tym wszystkim poszła jeszcze spróbować do biblioteki publicznej, ale niestety, miejsce świeciło pustkami. Nathaire usiadła więc przed komputerem, aby odstresować... a w międzyczasie zaliczyła porządny headdesk. W tym momencie zrobiło mi się smutno, gdyż przez parę simowych dni Nathaire naprawdę miała koszmarnego pecha. A przypominam, biologiczny zegar tyka.

W każdym razie, Nathaire wróciła do "domu"...

I w całym tym smutku zajadała się z hot-dogami z tofu, zastanawiając się nad wszystkim.
Zastanawiałam się jeszcze na adopcją zwierzaka, aby było raźniej naszej simce, a pupil mógłby coś po czasie przynosić (samodzielnie, zasady zakazują tego, aby zwierzak przynosił na zlecenie przedmioty/polował na owady i gryzonie). Niestety, dotarło do mnie w porę, że przecież nie stać Nathaire na tę przyjemność; z tego co pamiętam, naprawdę zarabiała malutko.
Na dodatek był moment, gdzie było dosłownie bliziutko do awansu, minimalnie zielona kreseczka dobijała do góry... ale zabrakło i nici z awansu. To się nazywa fatum...

Aaa... i znów zepsuła kran. Brawo ty...
Nie mówiąc o tym, że szop postanowił zdemolować śmietnik.

I nie dziwi mnie, że w tym momencie Nathaire po prostu dostała szału. Zgadnijcie co — zepsuł się prysznic, nadeszła pełnia, więc zombi-jechowi wyleźli z ziemi (mimo poranka), prześladuje ją pech, a ona nadal nie ma ani domu, ani partnera, ani niczego. Normalnie seria niefortunnych zdarzeń...
Po wszystkim Nathaire rzuciła wszystko i pojechała do pracy.

W międzyczasie, jakiś Sebix ukrywał się w krzakach, aby dokończyć wzruszający romans.
I wiecie co? Nathaire w końcu otrzymała awans!
Oczywiście nadal pozostał problem z dzieciaczkami, dlatego wybrała się do parku, aby znaleźć potencjalną ofiarę.

Dlatego poznała tego przemiłego policjanta, Eugenie.

Miło im się rozmawiało...

Nawet zaczynało się układać! Co prawda Eugeniusz myślał o płaczącym dzieciaku w oddali, ale pfff... ważne, że może coś... może coś?
Btw, nie... tamci panowie bawili się w berka, aczkolwiek przyznaję, że to wygląda nieco niepokojąco. :v
I wiecie co?!
Pan Eugeniusz uciekł... Wykręcił się, że zostawił włączone żelazko w domu, a potem uciekł sobie, drań jeden. ;__;

I w tym momencie pojawiło się okienko ze zleceniem, że należało przekonać niejakiego Connora do technologii. Nathaire uznała, że yep, czemu nie, może chociaż zarobi kasę? W każdym razie spotkała go przy barze, porozmawiali i...

Oglądali razem gwiazdy! <3
Więcej, okazało się, że pasują do siebie! ... i kij z tym, że Connor był żonaty, Nathaire była zdesperowana. 

Dlatego postawiła na jedną kartę; zaprosiła go do siebie pod przykrywką pokazania nowej kolekcji kamieni. W ogóle, co konspiracja, wszystko po kryjomu robione.

Tak, zakupiłam im podwójne łóżko, ale woleli poobijać tyłki w kabinie prysznicowej. W każdym razie, Nathaire najpierw podziękowała za wspólną noc...
Podarowała bukiet czerwonych róż...

A Connor wyzwał dziewoję na wojnę... na poduszki. 

Po tym wszystkim wypadało nieco posprzątać. Zaś Connor... cóż... facet, nie wybrzydzaj.
Connor bezpiecznie wrócił do własnego domu, Nathaire zaś wybrała się do pracy, aby zarobić na rozbudowę domu.

Fakt faktem, z czasem starczyło tylko na dziecięce łóżeczko. Mały spojler, z czasem wymieniłam to podwójne łóżko na tańszy i mniejszy odpowiednik, aby uporządkować dom.

Zresztą, walić łóżko... dopiero zauważyłam, że W KOŃCU OTRZYMAŁA BUTY! Ten awans społeczny, ten swag! I chrzanić to, że kompletnie nie pasują do spódnicy, ważne, że nie chodzi boso!

Tymczasem pod wieczór... Nathaire miała wieczorne mdłości...

Przy okazji, zapchała kibel... brawo ty.
Z drugiej strony, tak Nathaire naprawiała i naprawiała. To jej na dobre wyszło, gdyż dzięki temu nabiła sobie piąty poziom majsterkowania.

Kolejny remont domu... so close.


W tym momencie trzeba coś złowić na obiad...

Gdy nagle zachciało się jej zmienić ciuszki, pogłaskać po brzuchu i wrócić do domu.
Tak na serio, to odkryła, że w końcu doczekała się upragnionej ciąży.

... Keep going, Nathaire...
Poważnie, co ona ma z tymi rurami? Czyżby znalazła sobie jakieś nowe hobby? Czy po prostu ma jakieś niszczycielskie moce?
Tak swoją drogą, w tym momencie ustaliłam, co może zrobić za "Awesome" rzecz, aby wykonać zadanie dla jej generacji: po pierwsze, dobrze wychować dwójkę dzieci, mimo biedy. Po drugie, zebrać kolekcję kamyków, minerałów ect...
To ten, git gud, Nathaire... Zważywszy, że w tym momencie simka dostała cztery dni płatnego urlopu. Potem trzeba kombinować, jak załatwić z dalszym zwolnieniem (bezpłatnym), gdyż ona jest sama, a nie wolno jej wynajmować opiekunek. 

 Następnego dnia Nathaire wybrała się do biblioteki, w celu przeczytania książki o dzieciach, gdyż należy dobrze się przygotować do narodzin i... 

... Senka, coś ty założyła na siebie? .___.
W gwoli wyjaśnienia, to w międzyczasie wprowadziłam do miasteczka pewne narzeczeństwo; Senkę i Petera. Szczerze, mam wielki sentyment do tej pary simsów oceków — właśnie ich stworzyłam pierwszych, kiedy zaczynałam przygodę z The Sims 3. W każdym razie, przedstawiam wam Senkę Sefirovic-Sol, która razem z ukochanym Peterem wprowadziła się do Sunset Valley.
Dodam, że w ciągu tej sesji doczekali się już dwójki dzieci, trzecie zaś w drodze! >.>"

Kontynuując, Nathaire przykładała się do nauki nad wychowaniem.

Potem uznała, że jednak lepiej ulepszyć publiczny kran, aby uchronić się przed fatum. Po tym wszystkim, jakby nigdy nic, ćwiczyła charyzmę.

W międzyczasie Nathaire poznała Senkę (zdążyła zdjąć ten śmieszny strój). Miały okazję wymienić się z nowinkami o najnowszych metodach wychowawczych. Mąż najwyraźniej uciekł przed Natairką i jej niszczycielskimi mocami... albo też obraził się, bo Natairka rozwaliła im randkę w bibliotece. 
Nadeszła noc, więc najwyższy czas wrócić do domu...

A że przybyły pieniążki w ramach płatnego urlopu, to w końcu skończyłam budowę; dom nareszcie wygląda jak dom... i dokupiłam zabawki dla dziecka, aby mogło się zdrowo rozwijać (ale tak, zapomniałam o nocniczku >:C Nathaire, nie bij).
Zachcianki należy spełniać, dlatego Nathaire zaczęła szykować hotdogi. W tym momencie zaczęła marzyć o nowej kuchence. Może kiedyś, może...

Ale zjadła z apetytem.

Wait, what? To już czas?! Omygoshomygoshomygosh! No to co, do szpitala!

... ten, Nathaire zacisnęła wargi, wsiadła na rower i pojechała dzielnie do szpitala...
Dat logika simów... 

Po pewnym czasie, na świat przyszło maleństwo...
Poznajcie Mię deNoctes. Ponieważ ciąża przebiegała dobrze, mogłam wybrać cechy naszej malutkiej; wybrałam "Geniusz" i "Odważna", po matce.
I ten... powodzenia Mia.

Heeeeej, zobaczcie kto jeszcze się zjawił! <3 Connor!
Con: To ja mam córkę? O rany, czekajcie na mnie!
Po powrocie, Nathaire aż wzruszyła się tym wszystkim. Connor... cóż, pewnie zastanawiał się, co powie własnej żonie.
Con: Powiem, że wybyłem do sąsiada na kabaczki!
... To ma sens...


 Ach, w tym momencie zapomniałam o tym, że Nathaire obchodzi urodziny! Niestety, nie było zbytnio czasu na organizowanie przyjęcia, zresztą nie było jakoś stać...

Dlatego urodziny spędzili we dwoje. Zawsze coś...
Nath: Życzę sobie, abym... była bogata i w końcu miała porządny dom! Abym porządnie wychowała dzieci i... A nie, czekaj, kogo ja oszukuję?

Nath: Oh well, przynajmniej jestem szczęśliwa!
Con: Yay, darmowe ciasto! :D

Whaaaaaa...? Nathaire is evolving!

Congratulation! Teraz jesteś dorosłą simką.
Przynajmniej nie otrzymała kryzysu wieku średniego.

Nath: Wiesz, Connor... fajnie, że tu jesteś. Bardzo cię lubię, jesteś super, ale... widzisz, Simbóg uważa, że potrzebuję jeszcze jednego dzieciaka, a czas ucieka. Z drugiej strony, ty masz żonę i aż mi wstyd...
Con: Nie ma sprawy! Lubię cię bardzo.
Nath: ... Connor, masz żonę.
Con: Trudno! :D

Con: Chodź tu, moja bogini...

I poszli w tango...
Szczerze, tu poczułam ukłucie winy. Naprawdę polubiłam Connora, ogólnie to oni mogliby być razem, ale wyzwanie wymaga tego, aby Nathaire została samotną matką.

Tymczasem wyskoczył mi komunikat, jakoby Senka czekała na trzecie dziecko.

Kiedy Connor wyszedł, Nathaire... ...
Nath: Jak ja nienawidzę tych <cenzura> kranów w tym <cenzura> domu!

Potem jednak uznała, że zamiast się denerwować, to zajmie się malutką...

Tak, zmieniłam kolor łóżeczka na fioletowy. Co ciekawe, ulubionym kolorem Mii jest szary, ale ciii...

Nathaire uznała, że trzeba w końcu oporządzić prysznic, a potem usprawnić, aby nigdy nie zepsuł się. Nie po to wbiła szósty poziom majsterkowania, aby nie korzystać z okazji.

Nathaire naprawdę się starała jak może.

Nath: A teraz puci puci, pobawimy się w rakietę!

... Aż za bardzo się starałą...

Tymczasem mdłości powróciły i nadeszły pierwsze oznaki nieszczęścia, znaczy... błogosławieństwa, to chciałam napisać...
Nath: ... to chyba nie był dobry pomysł z tym tangiem...
Niestety, stało się...

Kolejny dzień, kolejna rutyna...

W międzyczasie, Nathaire wzięła się za szachy, aby nie zwariować. 
Po krótkim czasie odkryła, że kolejne dziecię jest już w drodze.
Czyli co, zapowiada się na happy end? Czy Nathaire doczeka się syna? Czy w końcu rodzina wyjdzie na prostą? Czy Connor, po tym wszystkim, przeżyje kolejne dni i nie zostanie zamordowany patelnią przez żonę?
I co najważniejsze, czy w końcu Nathaire zakupi ten cholerny nocnik? 

Na koniec, chciałam pokazać nowe ciuszki ciążowe, które bardziej mi się podobają, w porównaniu z poprzednim zestawem ubrań, które były... meh.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz