Zawsze mogło być gorzej, w końcu mogło padać... a nie, czekaj...
Zanim przejdziemy do dalszej części, pragnę nieco pomarudzić, gdyż odczuwam potrzebę się wygadać. Obiecałam sobie publikować wpis raz na dwa tygodnie, aby zachować pozory regularnego publikowania. Jednakże los uznał, że niewystarczająco wdeptał mnie w glebę, w sumie to tak jeszcze w pięć metrów muły i wodorostów. Był nawet taki okres, gdzie całkowicie przestałam grać w simsy. Bo po prostu nie miałam czasu czy ochoty.
Nie mówiąc o tym, że ostatnio grypsko postanowiło mnie odwiedzić, szkoda tylko, że bez herbatki.
Inna sprawa, że jakoś czułam się zniechęcona relacjonowaniem poczynań mojej ukochanej rodzinki. Nie zrozumcie mnie źle, nadal uwielbiam grać/znęcać się nad pikselowymi ludzikami, a ostatnio pogrywałam sobie w międzyczasie inną rodziną (zresztą, nareszcie Sims 4 doczekały się zwierzako psoikotowatego dodatku, na który czekałam i z nadzieją, i z obawą. Kij z tym, że przez listopadową aktualizację gry musiałam wywalić wszystkie zapisy oraz dziewięćdziesiąt procent zawartości modyfikowanej — było warto). Po prostu przez jakiś czas nie miałam sił, nie widziałam sensu i brakowało mi pomysłów, jak zrelacjonować tak sesję, aby nie zanudzić tych dwóch, trzech czytelników, których mam. Wbrew pozorom, trochę czasu zajmuje mi sklejenie sensownej i długiej notki, gdzie relacjonuję wesoło przygody mojej Nathairki oraz jej dzieciaczków.
Przyznaję, że do tej notki podchodziłam może z kilkanaście razy, pisałam trochę, potem zostawiałam, aby za kilka dni wrócić do niej i dopisać dalsze części.
A kolejna sesja już czeka. Plus znalazłam w końcu nowe wyzwanie, które mogłabym prowadzić równolegle, ale to jak odpowiednio się przygotuję.
Przyznaję, że do tej notki podchodziłam może z kilkanaście razy, pisałam trochę, potem zostawiałam, aby za kilka dni wrócić do niej i dopisać dalsze części.
A kolejna sesja już czeka. Plus znalazłam w końcu nowe wyzwanie, które mogłabym prowadzić równolegle, ale to jak odpowiednio się przygotuję.
Zapraszam...
Początek jesieni okazał się dość mroźny, aż pojawił się szron na trawie i gdzieniegdzie śnieg. Wokół sennego domu przy wodospadzie rozprzestrzeniała się mgła, mleczna mgła...
![]() |
... zaś rachunki same się nie zapłacą. W międzyczasie Nathaire otrzymała wyszlifowany żółty topaz do swojej kolekcji. |
Na ten moment rodzina miała tylko 70 simodolarów (nihil novi) i w tym momencie należałoby pomyśleć o drugim rowerze dla Mii czy dla Oliviera. Przypominam, za przejazd taxi nadal jest pobierana opłata. Ogólnie, to jak sprawdzałam, Olivier za dwa dni będzie miał urodziny. Mia zaś ma jeszcze czternaście dni bycia nastolatką...
Wiecie, że nadal rozpamiętuje porwanie przez kosmitów? Nie dziwię się biedaczce... :v
![]() |
Olivier zaś wykorzystywał każdą wolną chwilę na eksperymentach, aby w końcu ożywić swoją wymyśloną przyjaciółkę... Mia nie dała f... fokla i postanowiła odrobić lekcje... |
![]() |
...aby potem pojechać do biblioteki w krótkich spodenkach na rowerze, podczas gdy na zewnątrz było tylko 5 stopni... |
![]() |
Tak, ta blondynka to Margarita Sefirovic, jedna z któryś pociech Senki i Petera. Najwyraźniej zapragnęła poszerzać swoją wiedzę. I już pal licho tę zieloną koszulkę, ale te buty. Gro, staph... ;__; |
![]() |
... nie oceniam. Każdy może przecież czytać w bibliotece. Nawet kryminalista. |
I Mia dopięła swego — osiągając przy tym trzeci poziom umiejętności pisania, skończyła swoją pierwszą powieść. Co prawda debiut był średni, bo będzie otrzymywać tylko 44 simodolce na tydzień, lecz to zawsze coś!
![]() |
Olivier... tak, cały czas siedział przy tym stole. Taki był zdeterminowany, aby znaleźć eliksir ożywiający wymyślonego przyjaciela. |
![]() |
Łatka: To... jak ci idzie z tym eliksirem, który zamieni mnie w normalną simkę? Olivier: Tak jakby... no... jakoś... |
![]() |
Olivier: Wiesz, że przeczytałem ostatnio świetną książkę? Zawiedziona Łatka jest zawiedziona... |
![]() |
Potem zajęły się domem... nawet jak biedny, musi być czysty. |
![]() |
Olivier z Łatką prowadzili interesującą dysputę o stanach dróg oraz mostów w mieście. |
![]() |
Nathaire zaś zaczęła się martwić o własnego syna... Nie dziwie się jej w sumie. |
W tym momencie doszłam do wniosku, że Mia potrzebuje własnego komputera, aby nie musiała ciągle jeździć do biblioteki. Niestety, na tę chwilę to olbrzymi wydatek dla rodziny; sama elektronika kosztuje 800 simodolców plus najtańsze biurko z fotelem to kolejne 200... dodam, że jeszcze czeka niedokończony pokój dla młodzieży, nie mówiąc o durnej kuchence.
![]() |
Następnego dnia (to była niedziela, jak pamiętam z notatek) Mia wybrała się do parku, aby odetchnąć chłodnym, rześkim powietrzem. |
![]() |
Uuuu... kwiatuszki! Ostatnie w tym sezonie! Sprzeda się je... |
![]() |
Mia: Oooch, dom strachów! I weszła... |
![]() |
Mia: Naaah, nic ciekawego... prześcieradła jako duchy, tekturowe nagrobki. To już sam X był straszniejszy... Wejdę jeszcze raz! |
![]() |
Ale za drugim razem... Mia: What the hell? Czy ja umarłam? |
![]() |
Mia: Walić to... I weszła po raz któryś... |
![]() |
Mia: Naaaaah, nothing special. Idę do biblioteki... |
Jednakże opłacało się przechodzić parę razy przez dom strachów, gdyż Mia wyniosła... Tajemniczego gnoma ogrodniczego — wiedźmę. <3
![]() |
Tymczasem w mieście... Precz z korupcją! |
![]() |
Tymczasem w bibliotece... Mia zaczęła nowy dramat obyczajowy — Atak kuguarów. |
![]() |
Tymczasem... Olivier: Nie, Łatka! Nie możesz za mną ciągle łazić i podglądać! Łatka: A...ale chciałam się upewnić, czyś się nie poparzył. ;_; Nathaire: Nanana, czytam sobie i nic mnie nie obchodzi. |
![]() |
Tymczasem... Mia się oduduchowiła. ... tak, wiem, to było suche. ._. Ale na pocieszenie dodam, że Mia zarobiła 30 simodolców za napisanie kilku rozdziałów. |
![]() |
I Connor jak obiecał, tak wysłał prezent... cudny obraz oświeconej wiewiórki. W międzyczasie chciałam pokazać również, że tak wygląda obecna kolekcja Nathaire do wyzwania. |
![]() |
Z tym, że Olivier się nie poddaje i dzielnie znosi trudy. |
![]() |
Nathaire: Na górze fiołki, na dole róże... Hej, Simbogu... z czym się rymuje "róże"? ... Mogłabyś się nie patrzeć na mnie w taki sposób? ;_; Przeraża mnie to. |
A teraz zagadka; ile razy Olivier się przysmolił i ile razy nękała go lalka pod prysznicem? Można pomylić się o trzy. <3
Odpowiedź brzmi — z siedem razy w ciągu jednego dnia. Ten dzieciak ma naprawdę pecha.
![]() |
Uroczy przytulas jest uroczy. <3 |
![]() |
Wieczorem Mia w końcu wróciła do domu... Mia: I niczego nie ma w tej lodówce. Same zepsute resztki. |
![]() |
Mia: I dlatego sama sobie przyrządzę przepyszną sałatkę z niczego. Łatka: Bacznie cię obserwuję... nie spal tego. Mia: ... jak niby można spalić sałatkę? |
![]() |
Mia: A jednak czytanie książki kucharskiej na dobranockę na coś mi się przydały... |
Ponieważ Mia nieco zarobiła przy pisaniu, można było pozwolić sobie...
![]() |
... na najtańsze biurko i fotelik. |
![]() |
Tymczasem na dworze dumnie stoi wiedźma Anastazja Cracklin Nackerbell. Jak dobrze pójdzie, to rodzina doczeka się olbrzymiej kolekcji gnomów... |
Nadszedł poniedziałek, a co za tym idzie — urodziny Oliviera. Ponieważ jednak ja jestem leniwą bułą, rodzina zaś musiała wyjść do pracy/szkoły i musieli oszczędzać, to urządzili w skromnym gronie.
![]() |
Olivier: Życzę sobie, abym miał więcej szczęścia. I wyniósł się z tej nory. |
![]() |
*głęboki wdech* Kocham te animacje twarzy ludzików... |
![]() |
Wszyscy świętowali... a Mia mogłaby chociaż założyć spodnie na urodziny swojego brata. :v |
![]() |
Olivier is evolving... Tak, ten suchy żart nigdy mi się nie znudzi. <3 Przy okazji... Olivier zyskał nową cechę: Oszczędny. |
![]() |
Nathaire: Dobra, spadam do pracy. Posprzątajcie, pa... Natairko, byś się chociaż bardziej przejęła urodzinami. ._." |
![]() |
Mia zaś aprobuje kapcie zajączki. |
c![]() |
W tym samym czasie Łatka również podrosła i zastanawia się nad sensem lalkowego życia. |
Przy okazji udało mi się poznać cechy Łatki. Jest śpiochem, kleptomanką, przegraną i przyjacielską lalką. Szczerze, nie wiem czy to dobrze wróży Olivierowi, skoro przez resztę życia ma żyć ze swoją wymyśloną przyjaciółką. Nie, autentycznie... oni mają ku sobie nieco. Nie ma to jak miłość do wymyślonej postaci.
A mówią, że nie można podkochiwać się w fikcyjnych postaciach. >:C
Z pozytywnych spraw... Nathaire otrzymała podwyżkę o kolejne 6 simodolarów (ten awans społeczny) plus awansowała na stanowisko pani radnej; zarobiła przy tym około tysiąca. A wiecie co to oznacza?
Remont oraz rozbudowa domku! <3
![]() |
I Mia skorzystała z nowego pokoju, aby uciąć komara. |
![]() |
To tylko ślad po tym, jak piorun uderzył przed ich domem. Przewijaj dalej. :v |
![]() |
Normalny wolny dzień z życia rodzinki. Nathaire zajmuje się sprzątaniem, Olivier odkrywa dzielnie eliksiry (dzięki temu wbił już piąty poziom logiki), Mia zaś pisała. |
![]() |
Odświeżyłam również kolekcję Nathaire. Sztabki i skały kosmiczne są wewnątrz szafki, na półkach zostawiłam kamienie szlachetne. |
![]() |
Jednakże nim opuściła parcelę, uznała, że poprawi panią gnomicę, którą ktoś przewrócił... |
![]() |
... aby potem się na niej wyżyć. ._." |
![]() |
Dlatego teraz ładnie postawisz gnoma i pójdziesz... |
![]() |
Nathaire: *diaboliczny śmiech* Giń! GOD DAMMIT, NATHAIRE, ZOSTAW TEGO GNOMA! >_> |
![]() |
Nathaire: No już, odstawiam... Ale jakby sprzedać tę figurkę, to zyskalibyśmy trochę kasy... ... wiesz, że wam nie wolno. |
![]() |
W końcu zostawiła biednego gnoma i wyruszyła szukać kamieni... Nathaire: Meh, kolejny niebieski topaz. Trudno, nada się i ten, będzie w innym kształcie. |
![]() |
W międzyczasie Mia dojadała sałatkę własnej roboty w przerwie od pisania kolejnej... i ostatniej książki jak na razie. |
Właściwie, to powinni również szykować wyprawkę dla Oliviera; kiedy dorośnie to on wyprowadzi się do własnego domu.
Co ważne, Mia wbiła czwarty poziom w umiejętności pisania, co też jest ważne dla niej i dla przyszłych wymagań... zważywszy na to, że wiem, co ją czeka.
Zdradzę tylko, że dziedziczka zyskała pragnienie "Wytworna reżyserka". Olivier za to zapragnął zostać światowej sławy chirurgiem. Trzymam kciuki za ich obojga.
I na tym zakończyłabym, ale... gra ma to do siebie, że uwielbia mnie zaskakiwać na każdym kroku.
![]() |
Tak... najwyraźniej kosmici nadal postanowili badać i uparli się na moją rodzinę. |
![]() |
Mia natomiast miała iść spać, ale przyuważyła przebiegającego intruza. |
![]() |
Mia: Nie daruję tej zniewagi! Idę mu wkopać! ... albo chociaż porozmawiać... |
![]() |
Mia: Dobra, lekcje się same nie zrobią, napiszę wypracowanie na świeżym powietrzu, blisko domu... co może się stać złego? ... No co może się stać złego, może to, że... |
Policjant: POLIS, GET OF DE GRAUND!
Ale czekajcie...
Mia została odprowadzona do samych drzwi przez samego policjanta (pomimo tego, że jakby byli już PRZY CHOLERNYM DOMU!), Nathaire zaś rozbudzona...
![]() |
Mia: Mamo, wyluzuj! Byłam obok domu... Jak mogłam zgubić się niby? Nathaira: NIE PYSKUJ! MASZ SZLABAN! |
![]() |
Mia: Simboże, co za dom wariatów. Po czym usiadła gniewnie przy stole i wróciła do pisania wypracowania. |
![]() |
Matulu, ten wzrok. D: Mia, spokojnie... Nathaire: Kochanie, dobra ci wyszła ta sałatka... |
![]() |
Mia: ... Nathaire: A przy okazji, może pomogę ci w pracy domowej i opowiem ci o polityce... |
![]() |
Mia: Mamo, nie odzywam się! Właśnie się gniewam! >:C Nathaire: Kochanie, ręka ci wsiąknęła w stół. |
![]() |
Po pół godzinie, kiedy jednak emocje opadły... Mia: Mamo, przepraszam cię! Proszę tylko, cofnij mi ten szlaban. Będę już grzeczna i przez tydzień będę zmywać naczynia! |
![]() |
Mia: Dziękuję! Kocham cię... Olivier: Och, skończyło się. |
![]() |
Nathaire: Słyszałam to, młody człowieku. |
I tym optymistycznym happy endem kończę tę notkę. Czekajcie cierpliwie na następny odcinek przygód naszych simusiów.
![]() |
Na zakończenie dodam jeszcze zdjątko nowego stroju Nathaire, który otrzymała do pracy. Lajkuję. <3 |
*-*-*
A tak z innej beczki, pomiędzy sesjami zagrałam inną rodziną na odprężenie i po czasie pojawił się taki oto komunikat...
![]() |
Wybaczcie jakość ziemniaka, ale musiałam tę perełkę sfotografować. <3 I jak tu nie kochać tej gry. |
fajnie opowiedziałaś, przyjemnie się czytało. Biedny Oliverek z jego elikserami... może mu kiedyś wyjdzie
OdpowiedzUsuń