niedziela, 14 stycznia 2018

Generacja 1.6

Zawsze mogło być gorzej, w końcu mogło padać... a nie, czekaj... 

Zanim przejdziemy do dalszej części, pragnę nieco pomarudzić, gdyż odczuwam potrzebę się wygadać. Obiecałam sobie publikować wpis raz na dwa tygodnie, aby zachować pozory regularnego publikowania. Jednakże los uznał, że niewystarczająco wdeptał mnie w glebę, w sumie to tak jeszcze w pięć metrów muły i wodorostów. Był nawet taki okres, gdzie całkowicie przestałam grać w simsy. Bo po prostu nie miałam czasu czy ochoty.
Nie mówiąc o tym, że ostatnio grypsko postanowiło mnie odwiedzić, szkoda tylko, że bez herbatki. 

Inna sprawa, że jakoś czułam się zniechęcona relacjonowaniem poczynań mojej ukochanej rodzinki. Nie zrozumcie mnie źle, nadal uwielbiam grać/znęcać się nad pikselowymi ludzikami, a ostatnio pogrywałam sobie w międzyczasie inną rodziną (zresztą, nareszcie Sims 4 doczekały się zwierzako psoikotowatego dodatku, na który czekałam i z nadzieją, i z obawą. Kij z tym, że przez listopadową aktualizację gry musiałam wywalić wszystkie zapisy oraz dziewięćdziesiąt procent zawartości modyfikowanej — było warto). Po prostu przez jakiś czas nie miałam sił, nie widziałam sensu i brakowało mi pomysłów, jak zrelacjonować tak sesję, aby nie zanudzić tych dwóch, trzech czytelników, których mam. Wbrew pozorom, trochę czasu zajmuje mi sklejenie sensownej i długiej notki, gdzie relacjonuję wesoło przygody mojej Nathairki oraz jej dzieciaczków.

Przyznaję, że do tej notki podchodziłam może z kilkanaście razy, pisałam trochę, potem zostawiałam, aby za kilka dni wrócić do niej i dopisać dalsze części.

A kolejna sesja już czeka. Plus znalazłam w końcu nowe wyzwanie, które mogłabym prowadzić równolegle, ale to jak odpowiednio się przygotuję.

A że dopiero całkiem niedawno powróciła moja wena; odkopałam moje notatki z ostatniej sesji oraz screeny z gry ukryte w specjalnym folderze, więc najwyższy czas na spisanie kolejnej karty kronik rodziny deNoctes... okraszając hermetycznym, nieśmiesznym humorem. :v
Zapraszam...

Początek jesieni okazał się dość mroźny, aż pojawił się szron na trawie i gdzieniegdzie śnieg. Wokół sennego domu przy wodospadzie rozprzestrzeniała się mgła, mleczna mgła...
... zaś rachunki same się nie zapłacą. W międzyczasie Nathaire otrzymała wyszlifowany żółty topaz do swojej kolekcji.
Na ten moment rodzina miała tylko 70 simodolarów (nihil novi) i w tym momencie należałoby pomyśleć o drugim rowerze dla Mii czy dla Oliviera. Przypominam, za przejazd taxi nadal jest pobierana opłata. Ogólnie, to jak sprawdzałam, Olivier za dwa dni będzie miał urodziny. Mia zaś ma jeszcze czternaście dni bycia nastolatką...
Wiecie, że nadal rozpamiętuje porwanie przez kosmitów? Nie dziwię się biedaczce... :v

Olivier zaś wykorzystywał każdą wolną chwilę na eksperymentach, aby w końcu ożywić swoją wymyśloną przyjaciółkę... Mia nie dała f... fokla i postanowiła odrobić lekcje...
...aby potem pojechać do biblioteki w krótkich spodenkach na rowerze, podczas gdy na zewnątrz było tylko 5 stopni...

...aby tylko skończyć pisanie swojej pierwsze książki... i mam nadzieję, że nie jedynej. Wolałabym, żeby Mia napisała chociaż jeszcze jedną powieść przed wejściem w dorosłość, a co za tym idzie, przejęciu nowej generacji oraz jej wytycznych.
Tak, ta blondynka to Margarita Sefirovic, jedna z któryś pociech Senki i Petera. Najwyraźniej zapragnęła poszerzać swoją wiedzę.
 I już pal licho tę zieloną koszulkę, ale te buty. Gro, staph... ;__;
... nie oceniam. Każdy może przecież czytać w bibliotece. Nawet kryminalista.
W każdym razie, Mia siedziała cały dzień, byleby tylko skończyć przeklętą powieść i otrzymać jakieś marne grosze. Ba, nie przejęła się nawet tym, że wbiła pani burmistrz do biblioteki i ucięła sobie pogawędkę z wyborcami. 
 I Mia dopięła swego — osiągając przy tym trzeci poziom umiejętności pisania, skończyła swoją pierwszą powieść. Co prawda debiut był średni, bo będzie otrzymywać tylko 44 simodolce na tydzień, lecz to zawsze coś!

Olivier... tak, cały czas siedział przy tym stole. Taki był zdeterminowany, aby znaleźć eliksir ożywiający wymyślonego przyjaciela.
 ... z tym, że (jak pamiętam) ten eliksir będzie kosztować rodzinę około 4500 simodolarów, tak więc ten... stay determined, Olivierze.

Łatka: To... jak ci idzie z tym eliksirem, który zamieni mnie w normalną simkę?
Olivier: Tak jakby... no... jakoś...

Olivier: Wiesz, że przeczytałem ostatnio świetną książkę?
Zawiedziona Łatka jest zawiedziona...

Tymczasem Mia wróciła do domu, aby razem z mamą zjeść kolację... resztki po niedawnych urodzinach.
Nath: Omnomnom...
Mia: Mamo, musimy w końcu zakupić kuchenkę. Nie możemy polegać tylko na tych resztkach z urodzin, do tego całe życie jeść sałatki.
Nathaire: Nie słucham cię, delektuję się tym przepysznym daniem.
Mia: ...
Potem zajęły się domem... nawet jak biedny, musi być czysty.
Olivier z Łatką prowadzili interesującą dysputę o stanach dróg oraz mostów w mieście.

Nathaire zaś zaczęła się martwić o własnego syna... Nie dziwie się jej w sumie. 
W tym momencie doszłam do wniosku, że Mia potrzebuje własnego komputera, aby nie musiała ciągle jeździć do biblioteki. Niestety, na tę chwilę to olbrzymi wydatek dla rodziny; sama elektronika kosztuje 800 simodolców plus najtańsze biurko z fotelem to kolejne 200... dodam, że jeszcze czeka niedokończony pokój dla młodzieży, nie mówiąc o durnej kuchence.

Następnego dnia (to była niedziela, jak pamiętam z notatek) Mia wybrała się do parku, aby odetchnąć chłodnym, rześkim powietrzem.

Uuuu... kwiatuszki! Ostatnie w tym sezonie! Sprzeda się je...

Mia: Oooch, dom strachów!
I weszła...

Mia: Naaah, nic ciekawego... prześcieradła jako duchy, tekturowe nagrobki. To już sam X był straszniejszy... Wejdę jeszcze raz!
Ale za drugim razem...
Mia: What the hell? Czy ja umarłam?

Mia: Walić to...
I weszła po raz któryś...

Mia: Naaaaah, nothing special. Idę do biblioteki...
Jednakże opłacało się przechodzić parę razy przez dom strachów, gdyż Mia wyniosła... Tajemniczego gnoma ogrodniczego — wiedźmę. <3

Tymczasem w mieście... Precz z korupcją!
Tymczasem w domu...
Olivier: Właściwie to od zawsze chciałem zostać muzykiem, grać na instrumentach...
Łatka: Ale wiesz, że jesteś dzieckiem, a dzieci nie mogą grać nawet na gitarze. Zresztą, nad nami czuwa wyższa siła simbogini, która na pewno coś wymyśli szatańskiego.
Olivier: ... och. :<
Autentycznie, dzieciom nie mogą w tej grze grać na instrumentach...
...ale za to dzieci mogą eksperymentować niebezpieczną chemią, która może doprowadzić do eksplozji domu (nie wiem jak w tej generacji, w Sims 4 za to można spalić dom, jak nie wyjdzie coś przy stole chemicznym .__.). Dat logika...
Nathaire: A odrobiłeś lekcje, synku?
Tymczasem w bibliotece... Mia zaczęła nowy dramat obyczajowy — Atak kuguarów
Tymczasem...
Olivier: Nie, Łatka! Nie możesz za mną ciągle łazić i podglądać!
Łatka: A...ale chciałam się upewnić, czyś się nie poparzył. ;_;
Nathaire: Nanana, czytam sobie i nic mnie nie obchodzi.
Tymczasem... Mia się oduduchowiła.
... tak, wiem, to było suche. ._.
Ale na pocieszenie dodam, że Mia zarobiła 30 simodolców za napisanie kilku rozdziałów.
Tymczasem...
Nathaire: Hej Connor, jak tam u ciebie? ... U mnie jak zawsze w sumie... Że co, wysłałeś prezent córci? Och, to super! Jesteś wspaniałym ojcem. ... Zaraz, jaki obraz? Jak to się ma niby zmieścić w skrzynce?!
I Connor jak obiecał, tak wysłał prezent... cudny obraz oświeconej wiewiórki.
W międzyczasie chciałam pokazać również, że tak wygląda obecna kolekcja Nathaire do wyzwania. 
Kontynuując... Cecha pechowca nie sprzyja Olivierowi w odkrywaniu — cały czas mu przed nosem eksploduje. Mało tego, Łatka NADAL za nim wszędzie łazi, tuteż do łazienki... Stąd też kolejny odcinek z serii "Stalker Łatka".
Z tym, że Olivier się nie poddaje i dzielnie znosi trudy.
Nathaire: Na górze fiołki, na dole róże... Hej, Simbogu... z czym się rymuje "róże"?

... Mogłabyś się nie patrzeć na mnie w taki sposób? ;_; Przeraża mnie to.
A teraz zagadka; ile razy Olivier się przysmolił i ile razy nękała go lalka pod prysznicem? Można pomylić się o trzy. <3
Odpowiedź brzmi — z siedem razy w ciągu jednego dnia. Ten dzieciak ma naprawdę pecha.

Uroczy przytulas jest uroczy. <3
Wieczorem Mia w końcu wróciła do domu...
Mia: I niczego nie ma w tej lodówce. Same zepsute resztki.
Mia: I dlatego sama sobie przyrządzę przepyszną sałatkę z niczego.
Łatka: Bacznie cię obserwuję... nie spal tego.
Mia: ... jak niby można spalić sałatkę? 
Mia: A jednak czytanie książki kucharskiej na dobranockę na coś mi się przydały... 
Ponieważ Mia nieco zarobiła przy pisaniu, można było pozwolić sobie...
... na najtańsze biurko i fotelik.
Tymczasem na dworze dumnie stoi wiedźma Anastazja Cracklin Nackerbell. Jak dobrze pójdzie, to rodzina doczeka się olbrzymiej kolekcji gnomów...
Nadszedł poniedziałek, a co za tym idzie — urodziny Oliviera. Ponieważ jednak ja jestem leniwą bułą, rodzina zaś musiała wyjść do pracy/szkoły i musieli oszczędzać, to urządzili w skromnym gronie.

Olivier: Mam takie wrażenie, że chyba nie jestem równo traktowany... Mia miała huczną imprezę zaś ja...
Nathaire: Taaaak, wszystkiego najlepszego, synu! A teraz zdmuchuj świeczki, bo muszę do pracy.
Olivier: Dzięki mamo.

Olivier: Życzę sobie, abym miał więcej szczęścia. I wyniósł się z tej nory.

*głęboki wdech*
Kocham te animacje twarzy ludzików...
Wszyscy świętowali... a Mia mogłaby chociaż założyć spodnie na urodziny swojego brata. :v

Olivier is evolving...
Tak, ten suchy żart nigdy mi się nie znudzi. <3
Przy okazji... Olivier zyskał nową cechę: Oszczędny.
Nathaire: Dobra, spadam do pracy. Posprzątajcie, pa...

Natairko, byś się chociaż bardziej przejęła urodzinami. ._."
Mia zaś aprobuje kapcie zajączki. 
c
W tym samym czasie Łatka również podrosła i zastanawia się nad sensem lalkowego życia.
Przy okazji udało mi się poznać cechy Łatki. Jest śpiochem, kleptomanką, przegraną i przyjacielską lalką. Szczerze, nie wiem czy to dobrze wróży Olivierowi, skoro przez resztę życia ma żyć ze swoją wymyśloną przyjaciółką. Nie, autentycznie... oni mają ku sobie nieco. Nie ma to jak miłość do wymyślonej postaci.
A mówią, że nie można podkochiwać się w fikcyjnych postaciach. >:C

Z pozytywnych spraw... Nathaire otrzymała podwyżkę o kolejne 6 simodolarów (ten awans społeczny) plus awansowała na stanowisko pani radnej; zarobiła przy tym około tysiąca. A wiecie co to oznacza?
Remont oraz rozbudowa domku! <3

Dokładnie umożliwiło ukończenie pokoju dla młodego pokolenia oraz kupna komputera. Ba, nawet ich na nowe tapety było stać! Z tej okazji również odświeżyłam meble. Również w domu zrobiło się więcej miejsca.
I Mia skorzystała z nowego pokoju, aby uciąć komara.
Olivier zaś korzystał z nocnych chwil, aby wynaleźć eliksir na ożywienie wymyślonej Łatki.
Btw, jedna z modyfikacji z grupy NRAAS umożliwia kontakty romantyczne wśród nastolatków, dlatego wykorzystuję już to, aby chociaż chłopaczyna nie miał problemów z partnerem. Mia za to... cóż... mam nadzieję, że jakiegoś dnia pozna wybranka serca.
To tylko ślad po tym, jak piorun uderzył przed ich domem. Przewijaj dalej. :v

Normalny wolny dzień z życia rodzinki. Nathaire zajmuje się sprzątaniem, Olivier odkrywa dzielnie eliksiry (dzięki temu wbił już piąty poziom logiki), Mia zaś pisała.

Odświeżyłam również kolekcję Nathaire. Sztabki i skały kosmiczne są wewnątrz szafki, na półkach zostawiłam kamienie szlachetne.
Korzystając z tego, że był dzień wolny od pracy, Nathaire wybrała się w poszukiwaniu dalszych kamieni szlachetnych. Btw. kochanej simce zakupiłam za punkty szczęścia... latający odkurzacz. Teraz może bezkarnie podróżować po mieście bez korzystania z taksówek i rowerów. C:

Jednakże nim opuściła parcelę, uznała, że poprawi panią gnomicę, którą ktoś przewrócił...
... aby potem się na niej wyżyć. ._."

Dlatego teraz ładnie postawisz gnoma i pójdziesz...

Nathaire: *diaboliczny śmiech* Giń!
GOD DAMMIT, NATHAIRE, ZOSTAW TEGO GNOMA! >_>

Nathaire: No już, odstawiam... Ale jakby sprzedać tę figurkę, to zyskalibyśmy trochę kasy...

... wiesz, że wam nie wolno.
W końcu zostawiła biednego gnoma i wyruszyła szukać kamieni...
Nathaire: Meh, kolejny niebieski topaz. Trudno, nada się i ten, będzie w innym kształcie.
A teraz czas na przełom...
Po siedmiu sesjach, ciężkim zarabianiu oraz odkładaniu pieniędzy... w końcu  została zakupiona kuchenka. Alleluja, koniec z przypalonymi hot-dogami, sałatką i zeschniętym tortem. Czas na porządny posiłek.
Plus zakupiłam okna, bo ileż można żyć bez okien.
Oczywiście grilla zostawiłam, jako pamiątkę...
Niestety, na tę chwilę nie stać na czujnik dymu i alarmu przeciwpożarowego, więc pani domu chwyciła młotek... ... czekaj...
Nathaire: Nie po to wiecznie borykałam się z durnymi rurami, żeby mój talent majsterkowicza nie został zmarnowany!

... Czekaj, ale młotkiem? ._."

Nathaire: Uczynię kuchenkę niezniszczalną i niełatwopalną! Dobro rodziny jest najważniejsze!

... ALE MŁO... dobra, to przecież Simsy, na kij szukam logiki.
W międzyczasie Mia dojadała sałatkę własnej roboty w przerwie od pisania kolejnej... i ostatniej książki jak na razie. 
Gdy w końcu zakończyła pisać, a ostatnie strony wielkiej epopei zostały wysłane do redakcji, Mia otrzymała zapłatę w wysokości 236 dolców. Dla rodziny to duży plus, bo dodatkowe pieniądze się przydadzą na późniejszy rozwój domu.

Właściwie, to powinni również szykować wyprawkę dla Oliviera; kiedy dorośnie to on wyprowadzi się do własnego domu.

Co ważne, Mia wbiła czwarty poziom w umiejętności pisania, co też jest ważne dla niej i dla przyszłych wymagań... zważywszy na to, że wiem, co ją czeka.
Zdradzę tylko, że dziedziczka zyskała pragnienie "Wytworna reżyserka". Olivier za to zapragnął zostać światowej sławy chirurgiem. Trzymam kciuki za ich obojga.

I na tym zakończyłabym, ale... gra ma to do siebie, że uwielbia mnie zaskakiwać na każdym kroku.

Tak... najwyraźniej kosmici nadal postanowili badać i uparli się na moją rodzinę.

Mia natomiast miała iść spać, ale przyuważyła przebiegającego intruza.

Mia: Nie daruję tej zniewagi! Idę mu wkopać! ... albo chociaż porozmawiać... 
Niestety, nim zdążyła cokolwiek zrobić, pan kosmita rozpłynął się i nici z pokojowej rozmowy. 

Mia: Dobra, lekcje się same nie zrobią, napiszę wypracowanie na świeżym powietrzu, blisko domu... co może się stać złego?

... No co może się stać złego, może to, że...
Policjant: POLIS, GET OF DE GRAUND!

... Tak... 
Mia trafiła do radiowozu (albo też teleportowała się do wozu), bo gra uznała, że nastolatka "uciekła z domu", gdyż wyszła poza parcelę w nocy.
...
Przypominam, dziewczyna znalazła się parę centymetrów poza parcelą. .___." 
Wniosek, policja w The Sims jest tak użyteczna, że nie potrafią zapuszkować złodzieja, ale potrafią nastolatkę.
Ale czekajcie...
Mia została odprowadzona do samych drzwi przez samego policjanta (pomimo tego, że jakby byli już PRZY CHOLERNYM DOMU!), Nathaire zaś rozbudzona...

Nathaire: Jak śmiałaś wyjść z domu w środku nocy!
Mia: A...ale kosmita przyleciał i...
Nathaire: Kosmita?! Marna wymówka... Jeszcze uwierzę w wymyślonego przyjaciela, ale w kosmitów?! Masz poważne problemy!

Mia: Mamo, wyluzuj! Byłam obok domu... Jak mogłam zgubić się niby?
Nathaira: NIE PYSKUJ! MASZ SZLABAN!
Mia: Simboże, co za dom wariatów.
Po czym usiadła gniewnie przy stole i wróciła do pisania wypracowania.
Matulu, ten wzrok. D: Mia, spokojnie...
Nathaire: Kochanie, dobra ci wyszła ta sałatka...
Mia: ...
Nathaire: A przy okazji, może pomogę ci w pracy domowej i opowiem ci o polityce...
Mia: Mamo, nie odzywam się! Właśnie się gniewam! >:C
Nathaire: Kochanie, ręka ci wsiąknęła w stół.
Po pół godzinie, kiedy jednak emocje opadły...
Mia: Mamo, przepraszam cię! Proszę tylko, cofnij mi ten szlaban. Będę już grzeczna i przez tydzień będę zmywać naczynia!

Nathaire: Jakby się zastanowić, to sytuacja, która się zdarzyła, była niezmiernie absurdalna. Lecz chyba jest nam to pisane...
Mia: Czyli?
Nathaire: Daruję ci i cofam karę.
Olivier: O wow, dzienna dawka dramy! Gdzie mój popcorn? 

Mia: Dziękuję! Kocham cię...
Olivier: Och, skończyło się.
Nathaire: Słyszałam to, młody człowieku.

Jednakże Olivier nie przejął się tym i wziął się za bitwę na podusie ze swoją psiapsiółą.
Mia: ... mamo, wytłumacz mi, czemu wierzysz w te bajki o wymyślonym przyjacielu?
Nathaire: Bo ta rodzina nie jest normalna, kochanie.
I tym optymistycznym happy endem kończę tę notkę. Czekajcie cierpliwie na następny odcinek przygód naszych simusiów. 

Na zakończenie dodam jeszcze zdjątko nowego stroju Nathaire, który otrzymała do pracy.
Lajkuję. <3
*-*-*
A tak z innej beczki, pomiędzy sesjami zagrałam inną rodziną na odprężenie i po czasie pojawił się taki oto komunikat...

Wybaczcie jakość ziemniaka, ale musiałam tę perełkę sfotografować. <3 I jak tu nie kochać tej gry.

1 komentarz:

  1. fajnie opowiedziałaś, przyjemnie się czytało. Biedny Oliverek z jego elikserami... może mu kiedyś wyjdzie

    OdpowiedzUsuń